Drodzy czytelnicy!

Wydaje się, jakby od wydania poprzedniego TB upłynęła wieczność, a nie, jak zwykle, kwartał. Marcowy numer oddawaliśmy do druku jeszcze pozornie w trybie wypracowanym od lat. Jednak już w trakcie wysyłania plików do drukarni ten znany dotąd świat zaczął się rozpadać; kilku reklamodawców poprosiło o wycofanie swych ogłoszeń, motywując to zmieniającą się dynamicznie sytuacją związaną z rozwojem epidemii. Kiedy marcowy numer TB wyszedł z drukarni, stało się jasne, że coraz brutalniej atakujący i ingerujący w nasze życie COVID-19 sprawi, że awizowane koncerty i festiwale nie odbędą się, co przełoży się w efekcie na znaczące uszczuplenie naszego budżetu o wpływy z reklam. Zamknięcie większości salonów EMPiK w połowie marca okazało się kolejnym gwoździem do trumny, bo połowa nakładu czasopisma zaległa w magazynach bez jakiejkolwiek perspektywy sprzedaży. Jakby tego  było mało, to z MKiDN przyszła odmowna decyzja w sprawie naszego odwołania o dotację. Prawdę mówiąc, pod koniec marca śmierć zajrzała nam w oczy, a scenariusze co do naszej przyszłości rysowały się coraz tragiczniej.

Postanowiliśmy jednak nie poddawać się. Otuchy i sił dodał nam odzew, z jakim spotkał się nasz apel, by aktualny TB kupować wysyłkowo wprost w redakcji oraz apel o pomoc w zdobywaniu nowych prenumeratorów. Nie przestaje nas wzruszać niesłabnąca hojność wielu z Was pod hasłem „Prenumerata +” przelewających nam dodatkowe fundusze, a także deklaracja chęci dalszej współpracy wyrażona przez zdecydowaną większość naszych redakcyjnych koleżanek i kolegów (bez względu na to, jak skromne warunki finansowe będziemy mogli zaoferować).

Po przeanalizowaniu kosztów i wszelkich możliwych sposobów na cięcia oszczędnościowe, przystąpiliśmy do pracy nad kolejnym wydaniem. Zdecydowaliśmy, że numer letni ukaże się w estetyce czarno-białej, po jak najniższych kosztach, które zdołamy opłacić jedynie wpływami ze sprzedaży. Oczywiście, dołożyliśmy starań o to, by wprowadzone ograniczenia i modyfikacje nie zaważyły na poziomie pisma ani jego atrakcyjności dla czytelników.

Tuż przed skierowaniem tego numeru do druku z MKiDN przyszła niespodziewanie dobra wiadomość: nasze powtórne odwołanie o dotację zostało rozpatrzone pozytywnie. Dziękuję więc Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego za tę decyzję, bo, choć czasy nadal są ciężkie, dotacja daje nam przynajmniej częściową niezależność od wpływów z reklam, a ich ilość, w sytuacji, gdy na powrót imprez muzycznych w przewidywalnej przyszłości nie ma co liczyć, jest zminimalizowana praktycznie do zera. 

Na okładce widnieje motyw graficzny „Bluesa-Kalarusa”–tegorocznych nagród dla zwycięzców ankiety „Blues Top”, których jednak pierwszy raz od 16 lat nie wręczyłem w kwietniu, bo Galę Blues Top 2019, jak i cały festiwal Bluestracje, musieliśmy odwołać. Nowy termin imprezy zaplanowaliśmy na 12 września w MDK „Batory” w Chorzowie. Czy będą już wtedy warunki aby mogła się odbyć? Dziś nie ma pewności, ale śledźcie nas w internecie, trzymajcie kciuki i bądźmy dobrej myśli. Zaś ten okładkowy „Blues-Kalarus” niech będzie symboliczną nagrodą dla Was wszystkich, naszych czytelników, bo dzięki Wam istniejemy!

To wydanie TB jest szczególne pod kilkoma względami, nie tylko z powodu okładki. Jak zapewne zauważycie, zmieniło się całe graficzne oblicze pisma. Autorką nowego jest Zosia Matysik. Czas pandemii nieco opóźnił wydanie książki „Mój blues” (która, jednakże, dotarła już do wszystkich, którzy ją jeszcze przed premierą zamówili) oraz płyty, która miała być dołączonym do TB 81 prezentem dla prenumeratorów. W zamian prenumeratorzy otrzymują równie atrakcyjne albumy pochodzące z naszych zasobów agencyjno-redakcyjnych. Z wiadomej przyczyny próżno w TB 81 szukać działu „Koncerty, festiwale”, za to o tym, jak się odnaleźć i radzić sobie w trudnym czasie pandemii opowiadają dziewczyny z Ornery Broad, Roger Stolle z Clarksdale, członkowie grupy Diapositive, Leszek Cichoński i Danny Bryant. Wierzę, że lektura tych i pozostałych tekstów sprawi Wam przyjemność. Ale wraz z numerem TB, który trzymacie w rękach, nadchodzą też wiadomości miłe: z wielką radością witam w gronie „blisko współpracujących” kolejnych przedstawicieli młodej, zdolnej generacji publicystów: Bożenę Mazur, Pawła Cybulskiego i Rafała Marczaka, których teksty coraz częściej pojawiają się na naszych łamach.

Smutne natomiast będzie tegoroczne lato bez festiwali. Osobiście zatęsknię nie tylko za muzyką, ale też za ich towarzyskim wymiarem, oraz za tą bluesową włóczęgą po kraju i Europie, którą od tylu lat bez przerwy uprawialiśmy. Aż trudno sobie wyobrazić ten nadchodzący letni sezon!

Nie braknie Wam jednak lektury „Twojego Bluesa”, a my wraz z ukazaniem się tego wydania przystępujemy do prac nad kolejnym! Nie ustawajcie więc w zachęcaniu swych bluesowych przyjaciół do kupowania, a jeszcze lepiej, do prenumerowania naszego czasopisma!

Trzymajcie się zdrowo… i utrzymujcie dystans!

Andrzej Matysik