Drodzy Czytelnicy,
22 lata redakcyjnego życia za nami!

Gdy stuknęło nam 10 lat, w słowie od redaktora napisałem: Sięgnąłem do pierwszego wydania TB z maja 2000 r. i raz jeszcze przeczytałem go od deski do deski. Do dziś nie ma się czego wstydzić. Wystartowaliśmy dość okazale, zbierając z tego powodu wiele gratulacji i słów uznania, czując jednocześnie podtekst: ‘Ciekawe, jak długo to potrwa?’ 10 lat później: Samemu wprost trudno mi w to uwierzyć. Doskonale pamiętam początki, kiedy pozbieranie wszystkich nitek, z jakich upleciony jest twór, tak skomplikowany jak czasopismo, było ogromnym wyzwaniem i wobec rozlicznych pytań stawianych przez codzienne realia, na które trzeba było odpowiadać natychmiast, tak naprawdę nie zastanawiałem się, jak długo uda się utrzymać TB przy życiu. Była to wielka niewiadoma, ale udało się! Pisząc te słowa pod koniec lutego 2020 roku w najczarniejszych scenariuszach nie przewidziałem tego, co miało spotkać świat już kilka dni później. Nasz jubileuszowy, 80., numer, wysłany do sprzedaży w EMPiK-ach w połowie marca 2020, niemal natychmiast zaległ z powodu lockdownu w magazynach, by parę miesięcy później w znaczącej większości wrócić do Chorzowa. To był najgorzej sprzedany numer w całej naszej historii. Wtedy już było wiadomo, że nadeszły ciężkie czasy; nie wiedzieliśmy tylko, jak długo z nami zostaną. Myśleliśmy, że może parę tygodni… może, o zgrozo, parę miesięcy?!

Dziś mamy za sobą dwa lata życia w pandemii. Choć łatwo nie jest, trwamy dzięki Wam, Czytelnikom. Bez Was by nas nie było! Ponieważ Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ponownie zdecydowało, że „Twój Blues” nie zasługuje na wsparcie dotacją w programie „Czasopisma”, najserdeczniej, jak tylko potrafię to uczynić, dziękuję za wspierające budżet naszego czasopisma wpłaty z  dopiskiem „Prenumerata +”. Trwamy także dzięki reklamodawcom, którym też serdecznie dziękuję. Od sześciu lat prenumerata i reklamy to nasze jedyne dwa źródła finansowania, które pozwalają płacić rachunki za skład, druk i produkcję czasopisma, honoraria autorskie, podatki. Niestety, szalejące podwyżki (w tym usług pocztowych i drukarskich) zmusiły nas do podwyższenia ceny czasopisma (o 2 złote), oraz opłat za krajową prenumeratę. Proszę o wyrozumiałość, mając jednocześnie nadzieję, że najbliższa przyszłość, jakże niepewnie wyglądająca, nie przyniesie dalszego pogorszenia sytuacji.

Z okładki tego wydania spogląda na nas Jamiah Rogers – ten sam, którego zdjęcie zdobiło okładkę wiosennego wydania TB dwa lata temu. Wtedy Jamiah szykował się do swojej pierwszej trasy koncertowej po Polsce i tej części Europy. Niestety, na przeszkodzie stanął koronawirus. Mamy nadzieję, że dwa lata później trasa w końcu dojdzie do skutku i Jamiah rozpocznie ją 20 maja koncertem w Chorzowie. Niech rozmowa, jaką z Artystą przeprowadziła Ewa Matysik, będzie przygotowaniem do tego wydarzenia.

Z radością informuję, że wraz z tym wydaniem TB nasze łamy zasilają kolejni publicyści: Filip Chlud, Łukasz Dyląg i Łukasz Tofil. Z przyjemnością przedstawiam też kolejną porcję tekstów przybliżających zarówno wielkich bluesowych klasyków (Elmore James, Lightnin’ Hopkins, Samuel Charters), jak i współczesnych artystów czerpiących w swej twórczości z bluesa (Tom Waits, Nathaniel Rateliff, Three For Silver, Tad Robinson). Jak w każdym wydaniu, wiele miejsca poświęciliśmy rodzimym artystom, a bohaterami tych tekstów są: Andrzej Ryszka, Piotr Bienkiewicz, Agnieszka Łapka, Leszek Winder, Mizia & Mizia oraz świętujący w tym roku 40-lecie przewodzenia Nocnej Zmianie Bluesa Sławek Wierzcholski.

Pisząc te słowa w samym środku marca, a więc w czasach, w których co rusz jesteśmy zaskakiwani dramatycznymi wieściami, mam nadzieję, że pod koniec kwietnia spotkamy się w MDK “Batory” na Bluestracjach, kiedy będę miał zaszczyt poprowadzić koncert Gala Blues Top 2021 i wręczyć zwycięzcom ankiety kolejne Bluesy-Kalarusy. Gorąco liczę też na to, że wiosnę i lato spędzimy wspólnie na koncertach i festiwalach anonsowanych w tym wydaniu TB.

Trzymajcie się zdrowo i (nadal) zachowujcie społeczny dystans!

Andrzej Matysik

P.S. Nie ustawajcie w zachęcaniu swych bluesowych przyjaciół do kupowania, a  jeszcze lepiej, prenumerowania naszego czasopisma. Tylko to nas trzyma przy życiu!